AND THE BACKSLAPPING AWARD FOR 2011 GOES TO….
/28.04.2012
Share on facebook
Wczorajszy wieczór, który miał być świętem polskiej muzyki, doskonale pokazał jej obecną kondycję – przewlekłą śpiączkę, w otoczeniu lekarzy, którzy poważnie rozważają odłącznie od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe. Biedny stary Fryderyk Chopin na szczęście jest poza światem żywych i nie widzi, że jego wykonana z brązu miniaturka stanowi Polską Nagrodę Poklepujących się po Plecach. Gdyby umiał przewidzieć taki rozwój wydarzeń, pewnie wolałby zostać lekarzem, bankierem lub sprzątaczem, kimkolwiek byle uratować jego małe podobizny przed kurzeniem się na półkach niezasłużonych zwycięzców.
Wróćmy jednak do muzyki. Tracąc czas na komponowanie, aranżowanie i nagrywanie nowych piosenek – zrozumiałem, że polska muzyka nie jest gotowa na świeżość a zdaniem Akademii nowy wspaniały świat można wykreować nieustanne powtarzając stare, wysłużone patenty w wykonaniu artystów grających covery coverów. Po 45 minutach siedzenia na gali wręczania Fryderyków, stało się dla mnie jasne, że proponując odważne i niesztampowe piosenki nie mamy szans na przychylność w kazirodczym świecie poklepujących się po plecach. Dlatego, w świetle wczorajszego targowiska próżności, poważnie rozważam przygotowanie i sprzedanie klasycznego hitu Beatlesów w nowej odsłonie „Love Me Don’t”, następnie przechodzonego przeboju Sex Pistols w wersji „Conformity in the UK”, a dla szczególnie spragnionych świeżości piosenki Lady Gagi – jako „Pancake Face”.
Jednak jednym z najsmutniejszych elementów tego nudnego wieczoru, było oglądnie starych pryków, którzy mordowali polską muzykę przez ostatnie lata, oklaskiwanych za powołanie do życia przemysłu muzycznego obecnie będącego w fazie agonalnej. Kiedy oddawano hołd artystom, którzy odeszli w minionym roku, jeden z „synów starego pryka” stanął na scenie i zaryczał w tym pełnym zadumy momencie. Minuta ciszy została zastąpiona minutą niemiłosiernego wrzasku. Czy to nie przypadek, że „syn starego pryka” właśnie promuje swój nowy singiel? Przecież on nawet nie dostał w tym roku nominacji. Zadziwia też desperacja z jaką Akademia zachęca zwycięzców do podziękowań za legalne kupowanie muzyki – płyt CD i plików MP3. Akademia zdaje się bronić przekonania, że przeciętny słuchacz, który ściąga płyty, sięgnąłby do kieszeni, jeśli tylko nielegalne ściąganie plików byłoby niemożliwe. Tymczasem zdeklarowani fani kupują przecież albumy swoich ulubionych artystów (jeśli ich na to stać), nie robią tego nie do końca przekonani. Smutny powód, dla którego coraz mniej ludzi legalnie kupuje polską muzykę, to zapewne jej jakość i cena. Kiedy idziesz do warzywniaka po pomidory i okazuje się, że świeże i pachnące już się sprzedały, nie kupujesz przecież zgniłych resztek. Tak jest też z polską muzyką i instytucjami odpowiedzialnymi za jej stan – klika zgniłych pomidorów, na które nie ma klientów. *
* - wyjątkiem była Monika Brodka, która dodała powiewu świeżości i jakości temu czerstwemu wieczorowi
Recent Articles
-
CZY POLSKIE RADIA SĄ ANTYPOLSKIE?
05.01.2013
-
POLSKIE GRANIE?
03.01.2013
-
W TRASIE
11.12.2012
-
CZŁOWIEK KONTRA MASZYNA
04.12.2012
-
x
02.12.2012